Tadeusz Gajewski
  Mens sana in corpore sano
 

 

 
 
Mens sana in corpore sano
 
Rozleniwiony poobiednią sjestą wygrzewam sobie kości w popołudniowym niedzielnym słońcu. Hipnotyczna mozaika granitowych kostek sprzyja medytacji, skłania do przemyśleń. Cicha , nostalgiczna sceneria krośnieńskiego rynku wydaje się idealnym miejscem do wewnętrznego rozpatrywania problemów niebagatelnych, roztrząsania odwiecznego dylematu trapiącego filozofów, czyli istoty zależności ducha od materii, względnie materii od ducha. Nagle te filozoficzne peregrynacje po niebieskich połoninach natchnionych myśli, zostają przerwane z siłą porównywalną do uderzenia obuchem katowskiego topora. Oto kilku dobrze odżywionych młodzieńców odzianych w wygodne sportowe ferszalunki przyozdobione niebiesko białymi szalikami, maszerując niczym rzymscy legioniści w zwartym szyku, wznosili nie oszczędzając gardeł, wojenne, pełne bojowego wigoru okrzyki. Z treści namiętnie głoszonych haseł wywnioskowałem, iż junacy owi uznają za oczywistą wyższość krośnieńskiej drużyny futbolowej nad drużynami z grodów ościennych, zarzucając przy tym mieszkańcom tamtych osad semickie pochodzenie. Specyficznej magii całemu temu „lokalno patriotycznemu” misterium dodaje silnie wyczuwana woń spirytualiów, niewątpliwie potęgujących moc bojowego ducha.
Nie przekonany ani formą ani treścią głoszonych haseł postanowiłem udać się na kolejny spacer krośnieńskimi ulicami w kierunku miejsc i czasów gdzie harmonia zdrowego ciała i ducha w swojej formie i treści symbolizowała szlachetną rywalizację i stanowiła fundament narodowej tożsamości . 

 
Opuśćmy zatem stary krośnieński rynek i przemierzywszy ulicę Sienkiewicza, Plac Konstytucji Trzeciego Maja oraz ulicę Grodzką, by zatrzymać się przed budynkiem kina „Sokół”. Niepozorny, wkomponowany w zwartą zabudowę budynek. Elewacja frontowa z odznaczającym się, zwieńczonym trójkątnie ryzalitem, na którym widnieje kartusz z wizerunkiem sokoła. Miejsce to zachęca do przeniesienia w czasie do jednego z piękniejszych okresów w historii miasta, czasów biednych, jednak pełnych nadziei, patriotyzmu, obywatelskich postaw. Wszystko za sprawą niezwykłych ludzi, krośnieńskiej inteligencji, artystów, rzemieślników, przemysłowców. To oni sprawili, że epoka Autonomii Galicyjskiej to szczególny rozdział dziejów naszego grodu, okres wielkiego odrodzenia i podnoszenia z upadku.
 
„W zdrowym ciele zdrowy duch”. Ta idea od początku przyświecała galicyjskiej inteligencji. Dlatego od roku 1867, kiedy to ustawodawstwo pozwoliło na zakładanie stowarzyszeń, powstał zamysł aby poprzez wpajanie młodzieży zamiłowania do sportu i krzewienie kultury fizycznej,  przez wychowanie patriotyczne i moralne, kształtowanie takich cech jak wytrwałość, karność, opanowanie i męstwo, przygotowywać ją do późniejszych działań, których zwieńczeniem miało być odrodzenie polskiej państwowości. Po wielu staraniach, drugiego października 1892 roku, Wysokie c.k. Namiestnictwo pozwoliło na powstanie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Krośnie. Działalność towarzystwa regulował statut opracowany na wzór lwowskiego „Sokoła”, wydany drukiem w drukarni Wojciecha Lenika. Inicjatorem powstania organizacji był Jan Als a pierwszym prezesem Tadeusz Śmiglewski. Od początku w organizację i działalność towarzystwa zaangażowani byli wybitni społecznicy, między innymi: dr Jan Kanty Jugendfein, dr Antoni Cohen, Franciszek Pilecki, Aleksander Żurawski, dr Aleksander Kocay, Felicjan Sobolewski, Władysław Banicki, Wojciech Lenik.
Podstawowym i najważniejszym celem „Sokoła” było przygotowanie kadr zdolnych do  przeprowadzenia narodowo wyzwoleńczego zrywu. Pod tym kątem dobierano dyscypliny sportowe: szermierkę, tenis ziemny, kolarstwo, łyżwiarstwo, podnoszenie ciężarów oraz ćwiczenia gimnastyczne i lekkoatletyczne. Wielki nacisk kładziono na rozwój duchowy, kształcenie kadry nauczycielskiej, prowadzenie chóru, teatru amatorskiego. 





Towarzystwo posiadało bibliotekę i czytelnię oraz kinematograf. W 1912 roku uczniowie Szkoły Realnej oraz studenci Seminarium Nauczycielskiego Męskiego założyli pod auspicjami „Sokoła” pierwszą Drużynę Skautową im Stefana Czarnieckiego. Na czele drużyny stanął komendant Stanisław Moroniewicz. Krośnieńscy skauci prowadzili intensywne ćwiczenia polowe pod kątem przyszłej służby wojskowej.
 
Działalność „Sokoła” zbudowała podwaliny dla wielkiego zrywu świadomości narodowej i działalności niepodległościowej wśród mieszkańców powiatu krośnieńskiego. Od 1912 na wielką skalę zaczęto przygotowywać młodzież krośnieńską do przyszłej służby wojskowej. służyły temu zakładane Stale Drużyny Sokole, Oddziały Strzeleckie, Służby Samarytańskie. Szybko rozrastające się organizacje patriotyczne i paramilitarne to zasługa niezwykle zaangażowanych mieszkańców ziemi krośnieńskiej. 




Ten wielki zryw doceniał Komendant Józef Piłsudski, dlatego pierwsze duże ćwiczenia i manewry drużyn sokolich, strzeleckich i skautowych odbyły się na terenie powiatu krośnieńskiego i zakończyły się wielką defiladą na krośnieńskim rynku. Defiladę odbierali Józef Piłsudski i Kazimierz Sosnkowski .
Rozpoczął się wielki zaciąg do legionów oraz zbiórka funduszy na działalność polskiej armii. Powiatowy Komitet Narodowy nie prowadził specjalnej akcji werbunkowej, ponieważ zgłaszały się takie ilości ochotników, że nie sposób było nadążyć z ich rejestracją i badaniami lekarskimi. Krośnieńskimi legionistami zasilającymi Legiony - Zachodni w Krakowie i Wschodni we Lwowie zostawali przede wszystkim uczniowie krośnieńskich szkół, pracownicy przemysłu naftowego, młodzi ludzie ze środowisk inteligenckich, rzemieślniczych oraz patriotycznie nastawiona młodzież okolicznych wsi. W ogromnej większości związani byli z „Sokołem”, Związkiem Strzeleckim, organizacją „Orła Białego”, stowarzyszeniami oświatowymi i sportowymi działającymi na terenie powiatu. Był to czas wielkiego patriotyzmu i wielkich nadziei. Legionistów na ćwiczenia odprowadzały cale rodziny. Tłumy mieszkańców obserwowały zajęcia z musztry. Do zaimprowizowanych w budynkach „Zgody” i „Sokoła” koszar, gospodynie krośnieńskie znosiły żywność dla rekrutów.
W efekcie ponad sześciuset młodych mieszkańców ziemi krośnieńskiej przywdziało polskie mundury. Wielu z nich zasłynęło niesłychanym bohaterstwem, wielu zostało odznaczonych krzyżami virtuti militari. Byli też tacy dla których heroiczna służba zapoczątkowana w krośnieńskim „Sokole” i „Strzelcu” doprowadziła ich do najwyższych zaszczytów. Przykładem może być generał brygady Józef Kwaciszewski. Do wybuchu wojny aktywnie działał w Związku Strzeleckim i pracował jako zarządca drukarni Wojciecha Lenika. 16 sierpnia 1914 roku zaciągnął się do Trzeciego Pułku Piechoty Legionów Polskich skąd został przeniesiony do oddziału karabinów maszynowych Drugiej Brygady. W  Drugim Korpusie Polskim był dowódcą kompani karabinów maszynowych. Służbę w legionach zakończył w stopniu porucznika, by w już odrodzonym wojsku polskim dosłużyć się generalskich szlifów. Za wyjątkowe bohaterstwo w wojnie światowej oraz polsko bolszewickiej uhonorowany został krzyżem Orderu Virtuti Militari , Krzyżem Niepodległości oraz czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Stopnia kapitana dosłużył się w legionach wychowanek Związku Strzeleckiego przy Fabryce Nafty w Krośnie Stefan Torma. Dowódcą plutonu w kompani Stefana Tormy był nauczyciel Szkoły Realnej w Krośnie, działacz „Sokoła”,  inżynier chemii Witold Filasiewicz. Kawalerem Krzyża Orderu Virtuti Militari był Stanisław Gorczyca – bohater Pierwszego Pułku Piechoty, wsławiony nadzwyczajnym męstwem w bitwie pod Kostiuchnówką Wielu naszym rodakom nie dane było wrócić z wojny. Aby potomni nigdy o nich nie zapomnieli, nazwiska trzydziestu czterech poległych legionistów widnieją  na kamiennym obelisku przy ulicy Krakowskiej. Poległych żołnierzy upamiętniają kamienie na kopcu ufundowanym przez księdza Decowskiego w Polance. Mieszkańcy Suchodołu również okazali swą wdzięczność wzniesionym pomnikiem. „Poległym w boju za wolność i niepodległość ojczyzny od 1914 do 1921” poświęcony jest pomnik przy ulicy Powstańców Warszawskich.
Podczas gdy młode „Sokoły” i „Strzelcy” przelewali krew za ojczyznę reszta społeczeństwa naszego miasta i powiatu zbierała fundusze na potrzeby legionów. W tym celu powstała idea tarczy legionowych. Każdy kto chciał wesprzeć ten cel kupował gwóźdź, który mógł w taką tarczę wbić. Największą, najbardziej okazałą tarczę, spośród siedemdziesięciu dziewięciu powstałych w galicyjskich miejscowościach, wykonał krośnieński rzeźbiarz Piotr Kędzierski. Zawisła ona w rynku na wprost magistratu. Na kartuszu widniał herb Krosna oraz napis „Krosno Legionom” . We wrześniu 1916 roku tarczę wysłano do Krakowa wraz z dwoma milionami, sześćset dwudziestoma dwoma tysiącami koron jako ofiarę miasta Krosna. Przy każdej okazji zbierano pieniądze  dla legionów. Organizowano festyny i zbiórki. Każda uroczystość była pretekstem do kwestowania na rzecz walczących w ich szeregach synów tej ziemi.


 
A wszystko zaczęło się w budynku przy ulicy Grodzkiej, obecnej siedzibie kina „Sokół”. To tam końcem dziewiętnastego wieku grupa niezwykle światłych i oddanych krośnian mozolnie realizowała hasło „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Oni wiedzieli, że przez gimnastykę ciała oraz rozwijanie wartości duchowych, poprzez sport i edukację można zbudować społeczeństwo zdolne do największych poświęceń.
Pora zakończyć nasz spacer , opuścić wspaniałe czasy „Sokołów”, „Strzelców”, skautów, gdy sport stawał się przepustką do wolności i niepodległości. Zastanawiam się czy dr Antoni Koghen wiedział, że założona przez niego w 1896 roku sekcja szermiercza znajdzie godnych kontynuatorów i szlachetna idea nauki fechtunku będzie kontynuowana w Krośnie przez następne sto lat.
 Pomimo iż po Drugiej Wojnie Światowej rozwiązano Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, to jednak nie brakło ludzi wiernych sokolej idei. Fechmistrz Julian Muller w 1949 roku założył  przy liceum  Klub Szermierczy „Orlęta”. W 1950 roku uruchomiono sekcję szermierczą  krośnieńskiej „Legii” gdzie trenerem był wychowanek Juliusza Mullera – Jan Poprawa. „Legia” przekształciła się we „Włókniarza” a następnie w „Karpaty”.. Następcami trenera Poprawy byli : Andrzej Trybus, Ryszard Kielar, Włodzimierz Gelleta i Gabriel Szajna. W 1995 roku powstał UKS „Sokolik” aby kontynuować sokole tradycje zapoczątkowane sto lat wcześniej.
Miejmy nadzieję, ze w przyszłości sport w naszym mieście będzie wzbudzał emocje i uczucia bliskie idei zawartej w łacińskiej sentencji „Mens sana in corpore sano” a hasła „kibolowskiego patriotyzmu” odejdą w zapomnienie niczym zły sen.
 
Tadeusz Gajewski
 
 
 
  stronę odwiedziło już 33983 odwiedzający (76184 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=