Tadeusz Gajewski
  Jasło- miasto Łukasiewicza? Żart? Pycha? A może zwyczajna głupota?
 
http://www.neon.info.pl/2013/10/10/jaslo-miasto-lukasiewicza-zart-pycha-a-moze-zwyczajna-glupota/

Jasło – miasto Łukasiewicza? Żart? Pycha? A może zwyczajna głupota?
 
 
Niedawno w jednej ze stacji telewizyjnych, popularny prezenter obwieścił „Jasłu i światu”, że ta zapomniana przez Boga i ludzi mieścina jest miastem Ignacego Łukasiewicza. Na szczęście sam tego nie widziałem a tę „Dobrą Nowinę” usłyszałem od naczelnego redaktora. Przyznam, że mnie zamurowało. Zacząłem szukać w pamięci związków grodu trzech rzek z tym wielkim Polakiem, farmaceutą, wynalazcą i przemysłowcem.
 
Wszystko zaczęło się od światłego ziemianina, z wykształcenia filozofa oraz rolnika, właściciela majątku ziemskiego w Polance, (obecnie dzielnicy Krosna) Tytusa Trzecieskiego. Jaśnie Wielmożny Pan Tytus, zajmując się sprawami gospodarskimi, zwrócił uwagę na włościan, którzy w nieodległym lesie bobrzeckim zbierali wyciekającą samoczynnie z głębi ziemi ropę naftową i leczyli nią chore owce. Widząc szerokie zastosowanie oleju skalnego, zaczął przeczuwać, że może to być w przyszłości, niezły, dochodowy interes. Udał się zatem Pan Trzecieski do Lwowa, gdzie próbował zainteresować swoimi spostrzeżeniami uczone persony i dowiedzieć się więcej na temat tej tajemniczej substancji. Natrafił tam niestety na mur obojętności, dopiero w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim spotkał pana Felicjana Laskowskiego. Finansista ten polecił mu osobę lwowskiego aptekarza, przebywającego aktualnie w Gorlicach – Ignacego Łukasiewicza. Pan Ignacy dzierżawił tam aptekę, w której zamierzał destylować ropę wydobywaną w Sękowej z płytkich kopanek. Obaj panowie udali się do Zręcina, gdzie mieszkał właściciel Bóbrki i okolicznych lasów – Karol Klobassa. Znany z ekstrawagancji ziemianin nie był zainteresowany niepewnym interesem, jednak nie czynił trudności i bezinteresownie zezwolił na prace poszukiwawcze na terenie swoich włości. Był Rok Pański 1854. Na zawsze ta data zapisała się w dziejach jako rok założenia najstarszej kopalni oleju skalnego, co upamiętnia wzniesiony w 1872 roku przez Łukasiewicza obelisk.
 

No tak, Gorlice, Zręcin, Bóbrka… A gdzie Jasło? No może pierwszego związku Łukasiewicza z Jasłem można się dopatrzeć w tym, co przytrafiło się jego wspólnikowi czyli Tytusowi Trzecieskiemu podczas rabacji… Zbuntowane kupy chłopskie wdarły się do dworku Pana Trzecieskiego w Polance ( obecnie dzielnica Krosna) i pojmały dziedzica oraz goszczącego u niego poetę Wincentego Pola i pognały… gdzie? No do cyrkułu w Jaśle.
 
 
Wydobywaną w Bóbrce ropę, zaprzężonymi w konie furmankami wożono do Ulaszowic (przedmieście Jasła), gdzie w 1856 roku Trzecieski z Łukasiewiczem zbudowali destylarnię ropy. Niestety destylarnię strawił pożar a okoliczna ludność czyli nie kto inny tylko Jaślanie nie pozwoliła na jej odbudowę. Dlatego w 1861 roku wzniesiono nową destylarnię w majątku Trzecieskiego w Polance. Produkty tej fabryki na pniu sprzedawano w Wiedniu i Berlinie, co pozwoliło wspólnikom na wsparcie bajońskimi wprost sumami skarbu powstania narodowego w 1863 roku. No to już mamy drugi związek Oświeconego Pana Ignacego Łukasiewicza z grodem jasielskim. Szukajmy zatem dalej, bo jak na miasto Łukasiewicza to zbyt mało.

Marzeniem Pana Ignacego, jednym z wielu, było założenie przy kopalni szkoły kształcącej nowe kadry naftowe. Niepowodzeniem zakończyły się starania aby utworzyć przy kopalni pierwszą szkołę naftową. W 1875 roku, naczelnik c.k. Urzędu Okręgowego Górniczego we Lwowie Henryk Walter, przedłożył stosowne memoriały do Wydziału Krajowego i Rady Szkolnej w sprawie założenia w Bóbrce Szkoły Niższej Górniczej dla przemysłu naftowego. Niestety, brak poparcia od inspektoratu szkolnego w Jaśle zniweczył te plany. Oj Boże, znowu Jasło? No tak, może coś pozytywnego wreszcie?

1857 rok to data kiedy Łukasiewicz zamieszkał na krótko w Jaśle gdzie prowadził wzorcową, nagradzaną aptekę. Świadkiem na jego ślubie był jasielski lekarz powiatowy Alojzy Krziż. I to wszystko. Ten jasielski epizod w życiu wielkiego przemysłowca to pasmo nieszczęść i kłopotów, ciągłe problemy ze spółką w Klęczanach, użeranie się z wrogo nastawioną miejscową ludnością, która nie czuła ducha czasów. Czarę goryczy przelała śmierć ukochanej córeczki Marianny… No i opuścił ostatecznie mistrz Ignacy nieprzychylną mu ziemię jasielską i wrócił tam, gdzie był podziwiany, szanowany i kochany, na krośnieńską ziemię.
 
Niestety, drodzy przyjaciele Jaślanie, to powiat krośnieński wybrał Łukasiewicza na posła Sejmu Krajowego we Lwowie, To miasto Krosno wybrało go do swojej rady, to wreszcie krośnianie wybudowali mu pierwszy na świecie pomnik. Do Łukasiewicza może przyznać się Bóbrka z racji kopalni, Zręcin, gdzie został pochowany jako bohater narodowy, Chorkówka, gdzie wybudował dworek i mieszkał do śmierci, czy Lwów gdzie jest apteka „Pod Złotą Gwiazdą” Piotra Mikolascha, w której wraz z Janem Zehem prowadzili doświadczenia nad destylacją oleju skalnego.
 
Jasło to tragiczne miasto, podczas wojny mieściła się tam siedziba gestapo, gdzie więziono krośnieńskich patriotów. To z tego więzienia krośnieński oddział AK uwolnił w brawurowy sposób wszystkich więźniów. To tragiczne miasto legło prawie w stu procentach w gruzach, zostało kilka domów, dosłownie kilka. Jakimś cudem ocalał dom, w którym pomieszkiwał Ignacy Łukasiewicz. Dom zabytkowy, piękny, w stylu dworkowym. Każde normalne miasto hołubiło by taki budynek, pieściło, dbało… No ale w Jaśle dba się o zabytki. Zburzyli, zniszczyli, zbudowali sobie tam sklep „Europa” czy jakoś tak, no bo to Europejczycy … że hej! Wypadało by teraz zrobić w Jaśle szlak Łukasiewicza i wstawić tam tablicę „Tu stał dom w którym mieszkał Ignacy Łukasiewicz. Zniszczyliśmy go”.
 

Na koniec tak się zastanawiam, co jeszcze moi jasielscy przyjaciele wymyślą? Może JASŁO MIASTO STASZICA? Nietrudno przecież znaleźć w jakichś archiwach, że onegdaj Stanisław Staszic jadąc badać Karpaty załatwił potrzebę fizjologiczną w jasielskiej latrynie… Że co? Że to mało? Skąd! Jest precedens. Sanoczanie uczcili przecież Dzielnego Wojaka Szwejka tylko za to, że na łamach powieści Jaroslawa Haszka poszedł za potrzebą do sanockiej cesarsko królewskiej dworcowej latryny i może dlatego Sanoka nikt nie nazywa miastem Wojaka Szwejka. To co? W Jaśle się da! Radzę żeby się pośpieszyli, z Łukasiewiczem wyszła im farsa, niech spróbują ze Staszicem. Chciałbym wtedy zobaczyć miny moich przyjaciół z Piły… To będzie bezcenne.
Tadeusz Gajewski
 
 
  stronę odwiedziło już 34665 odwiedzający (77578 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=